Postawa cielesna w stanie uwagi

Rozpatrzymy teraz „zewnętrzną” stronę uwagi, mianowicie postawę cielesną, jaką przyjmujemy w tym stanie. Możemy ją krótko określić jako postawę, która zapewnia najkorzystniejsze użytkowanie narządu zmysłowego, na który działa przedmiot, objęty uwagą. Polega ona na napięciu całego ciała: wszystkie mięśnie znajdują się „pod kontrolą”. Głowa mocno opiera się na ramionach, poddana naprzód, jeżeli przedmiotem uwagi jest wrażenie wzrokowe, zwrócona w bok, jeżeli przedmiotem jest dźwięk. Oddech przy patrzeniu staje się jak najrówniejszy, aby ruchy głowy nie zaciemniały oglądanej rzeczy; przy słuchaniu staje się jak najcichszy tak, aby szmery oddychania nie krzyżowały się ze słuchanym dźwiękiem. Przy słuchaniu prócz tego zamykamy często oczy, aby uwaga nie rozpraszała się na rzeczy, znajdujące się w polu widzenia.

W wypadku uwagi biernej i wtórnej biernej przybieramy taką postawę mimowolnie. Nasz system nerwowy został urobiony bądź przez nagromadzone w rozwoju filogenetycznym doświadczenie całej rasy, bądź też przez wychowanie, stąd też przystosowujemy się do warunków bez trudności i wahania. W wypadku uwagi czynnej, gdy w świadomości dwa lub trzy wyobrażenia (każde z odpowiednią własną postawą cielesną) występują współcześnie z uroszczeniem opanowania uwagi, powstaje konflikt postaw cielesnych, odpowiadający konfliktowi wyobrażeń; przystosowanie postawy następuje powoli, staje się zupełnym dopiero po przezwyciężeniu wielu ohamowań i przeszkód.

Rzecz jasna, że, o ile postawę cielesną przybieramy w sposób podobny, powoli i z wysiłkiem, to w skórze, mięśniach, ścięgnach i stawach musi powstawać znaczna ilość czuć. Czucia te istotnie powstają w stanie czynnej uwagi. Zespół ich tworzy doznanie wysiłku, które towarzyszy zawsze tej formie uwagi. Świadomość w stanie uwagi czynnej różni się tedy od świadomości w stanie uwagi biernej i wtórnej biernej tym, że występuje w niej, poza podniesieniem i obniżeniem poziomu wyobrażeń, nowy proces konkretny, mianowicie doznanie wysiłku.

Apercepcja

Nasze tendencje nerwowe, odziedziczone i nabyte, decydują o tym, ku czemu zwracać się będzie uwaga, lub, innymi słowy, o tym, na co reagować będziemy uczuciowo. Każdy człowiek w otaczającym go świecie stwarza swój własny świat i reaguje uczuciowo tylko na wypadki w tym jego „prywatnym” świecie; o charakterze tego małego świata, w którym każdy człowiek spędza swe życie indywidualne, stanowi ustrój psychiczny danego człowieka. Zobaczmy na poszczególnym przykładzie, co znaczy powyżej powiedziane.

Otwieramy nowy numer tygodnika, czy dziennika. W chwili otwierania „rzuca się nam w oczy” jakiś wyraz: niechaj to będzie wyraz kotwica każdemu znane jest zapewne to „rzucanie się w oczy” wyrazów na nowo otworzonej stronicy. Zazwyczaj przechodzimy nad tym do porządku dziennego. Dla psychologa natomiast sprawa to bardzo interesująca, przekona nas o tym krótkie rozważanie.

Wyraz kotwica rzucił się nam w oczy. Przyglądając się tekstowi uważniej, przekonywamy się, że wyraz ten znajduje się tam istotnie. Artykuł omawia jakąś katastrofę okrętową, czy jakiś inny wypadek, dotyczący żeglugi, i wyraz „kotwica” jest w tekście. W tym wypadku spostrzegliśmy litery tak, jak rzeczywiście były wydrukowane.

Lecz nawet i tu ujawniły się nasze tendencje. Wyraz „kotwica” nie jest przecież wydrukowany wyraźniej, innym tuszem i drukiem, niż pozostałe wyrazy tekstu. Nie byłby rzucił się nam w oczy, gdyby nie nasza dyspozycja, gdyby nie to, że wyobrażenie „kotwicy” w danej chwili w pewien szczególny sposób odpowiadało usposobieniu psychicznemu.

Lecz mogło wyrazu tego nie być w tekście. Przyglądając się starannie drukowanej kolumnie, znajdujemy, że wyrazem najpodobniejszym jest spotkany w tekście wyraz kotlina : artykuł omawia jakąś wycieczkę turystyczną. Powiadamy wówczas: „Musiałem widzieć wyraz „kotlina”, a przeczytałem „kotwica”, ponieważ ostatnio interesował mnie bardzo przeczytany niedawno artykuł o kotwicach. Miałem widocznie na myśli kotwicę, choć nie wiedziałem o tym, otwierając dziennik.”

Może się zdarzyć również, że wyrazu „kotlina” nie było nawet w tekście. Może nie być w całym artykule ani jednego wyrazu podobnego do „kotwica”, a nawet ani jednego zaczynającego się na „kot”. Wówczas powiedzielibyśmy: „A to ciekawe! Musiałem mieć głowę tak pełną myśli o kotwicach, że widziałem w wyobraźni wyraz „kotwica”, sądziłem zaś, że go widzę na papierze. W przyszłości muszę być bardziej uważny.”

Wreszcie możliwe jest, że nie tylko nie było w tekście ani jednego wyrazu, przypominającego wyraz „kotwica”, lecz że uprzednio nie czytaliśmy również żadnego artykułu o kotwicach. Pomimo najstaranniejszego przeszukiwania pamięci, nie potrafimy wytłumaczyć, dlaczego wyraz ten zjawił się w świadomości. Mówimy wówczas: „Bardzo ciekawa sprawa! Na ogół interesowałem się zawsze okrętami, lecz nie pojmuję, dlaczego teraz właśnie miałbym  zobaczyć wyraz „kotwica”, gdym nie myślał ani o okrętach, ani o niczym, co by miało z niemi cokolwiek wspólnego”.

Psycholog wyjaśni wszystkie trzy wypadki w sposób podobny. Odnośnie do wypadku drugiego i trzeciego, powie on, że czytanie uprzednie artykułu o kotwicach ożywiło pewne kierunki naszych tendencji nerwowych, tendencji, warunkujących nasze zainteresowanie się okrętami. Skutkiem tego czytaliśmy nie rzeczywistą treść tekstu, lecz to, co nam podsunęła ożywiona i wzmocniona tendencja. Pewna predyspozycja istniała już w naszym umyśle, zanim otworzyliśmy gazetę. Co zaś dotyczy wypadku, to tendencje odnośne były tak silne, iż obyło się bez szczególnego uprzedniego przygotowania. Zainteresowanie okrętami jest tak wielkie, że skłonni jesteśmy widzieć wszystko pod kątem tego zainteresowania. Tej predyspozycji nie uświadamiamy sobie; wszak rzecz to „naturalna” myślimy, że okręty nas interesują. Lecz właśnie dlatego, że upodobanie do okrętów jest zakorzenione w naszym układzie nerwowym, właśnie dlatego postrzegamy w danym wypadku coś, czego niema, dla tego interpretowaliśmy pewien układ czarnych znaków, który me stanowi wyrazu „kotwica”, jako ten wyraz.

Wszystkie cztery przytoczone powyżej wypadki są przykładem apercepcji. Apercepcja jest postrzeganiem, którego charakter określają, całkowicie lub w rysach zasadniczych, raczej szczególne tendencje układu nerwowego, niż własności samej rzeczy postrzeganej. Czasem, jak na prz. w wypadkach drugim i trzecim, drogą introspekcji możemy określić, w jaki sposób zostały wzmocnione i ożywione pewne tendencje (czytanie artykułu o kotwicach). Czasem zaś tendencje same przez się są tak silne, początek ich sięga tak daleko poza granice naszej pamięci, że choć widzimy skutki ich działania (błędy w postrzeganiu), to jednak nie możemy określić, co mianowicie w danym wypadku skłania naszą duszę w ich stronę. Czasem tendencje te są pomocne w sprawie postrzegania, jak na prz. w wypadku pierwszym , kiedy indziej mogą nas zaprowadzić w kierunku błędnym, fałszując naszą interpretację świata zewnętrznego.