Spostrzeżenia psychologiczne podczas zasypiania cz. 23

Każde czytanie np. dostarczy zawsze więcej pobudek do czujności, aniżeli taka praca wewnętrzna, monotonna, utrzymywana i regulowana samą koniecznością oddechu, a przy tym nie wymagająca pomocy żadnego ze zmysłów zewnętrznych. Same zaś uwagi, jakie się przy takim postępowaniu nasuwają, zbyt są abstrakcyjne, ażeby mogły rozbudzać fantazją, a tern samem i sen opóźniać. To też najczęściej po przeliczeniu kilkuset oddechów, tj. po upływie kilku lub kilkunastu minut, następuje zaśnięcie; co przy lekkim nawet rozbudzeniu umysłu wrażeniami lub dotykalniejszą pracą umysłową, byłoby niemożliwym, gdybyśmy puścili wodze fantazji i nie zaprzęgli jej do suchej pracy liczenia oddechów. Mogłoby się komu wydawać, że ponieważ takie przetrzymywanie fantazji, wymaga pewnego wysilenia woli, że więc wysilenie to powinno raczej rozbudzać, aniżeli usypiać. Tak jednak nie jest. Najprzód bowiem wysilenie jest zaledwie w pierwszej chwili, podczas gdy następnie sama wprawa, jaką posiadamy w liczeniu i monotonny udział oddechów, zupełnie machinalnie przeciągają dalej liczenie, na mocy rozpędu umysłowego. Żadna zaś monotonność wrażeń nie jest odpowiedniejszą od tego rodzaju skupienia się w abstrakcji. A winieniem wreszcie zauważyć, że nawet ten stopień wysilenia woli, gdy się jednostajnie od chwili do chwili powtarza, bynajmniej nie rozbudza – raczej nuży tylko. Tak np. długi czas używałem w celu przyśpieszenia zaśnięcia innego sposobu, również czysto psychologicznego. Przekonałem się, że w całym periodzie zasypiania, środkową niejako granicą pomiędzy zupełną świadomością a zupełną bez wiedzą, jest ta chwila, w której myślenie wyrazowe staje się obrazowym.