Spostrzeżenia psychologiczne podczas zasypiania cz. 24

W stanie zupełnego czuwania myślimy przeważnie wyrazami, już dlatego, że częściej myśl potrzebuje wyrazić się głośnym słowem, już też dlatego, że wrażenia zewnętrzne, tłumią halucynacyjność wyobrażeń, która stanowi właśnie myślenie obrazowe w marzeniu sennym. Otóż, jeżeli przed zaśnięciem uczujemy w myślach rosnącą przewagę obrazów nad wyrazami, to możemy być pewni, że jesteśmy bliżsi bez wiedzy, aniżeli pełnej świadomości. I wtedy starałem się jeszcze przyśpieszyć sen następującym doświadczeniem: monotonność wrażeń chciałem koniecznie zastąpić monotonnością wyobrażeń i pierwszy obraz, jaki mi się w chwili owego przejścia nawinął, zatrzymywałem silą woli. Cóż się okazało? Oto to, że takie wysilenie nie rozbudza lecz tylko nuży, a przy tym, że jest niepodobieństwem utrzymać ściśle ten sam obraz, choćby przez chwilę bez zmiany. Wyobrażam sobie np. trójkąt i postanawiam zatrzymać go gwałtem. Patrzę w niego jak w tęczę, nie puszczam innych wyobrażeń, a tymczasem mimo wszelkich wysiłków woli, z trójkąta robi się najprzód oko opatrzności, potem komórka Dajtersa, potem piramida Cheopsa, potem głowa cukru, potem sosna zasypana śniegiem, wreszcie Napoleon I-szy w trójgraniastym kapeluszu. Jeżeli jednak proces ten potrwa nieco dłużej, przy ciągłym nacisku woli, to stopniowo uczujemy obcość własnego ciała i choćby raz wyobrazimy siebie w innej pozycji, aniżeli ta, jaką zajmujemy, a wtedy potrzeba już tylko nie poruszyć się i nie spłoszyć fantasmagorii, aby wpaść w objęcia Morfeusza.